Jak uczyć się języka angielskiego z filmów? cz. I

„English is everywhere” – nasze hasło nie wzięło się znikąd! Faktycznie język angielski towarzyszy w wielu obszarach naszego życia. Zdominował  kontakty biznesowe, turystyczne i naukowe.  Codziennie możemy się z nim zetknąć również w szeroko pojętej rozrywce. Muzyka, kino, serial, stand up czy gry komputerowe to świetne źródła dużej dawki tego języka.

Jak wykorzystać ten czas by uczyć się, a nie tylko dobrze się bawić?

Dzisiaj przyjrzymy się zasadom dzięki którym oglądanie filmów będzie również lekcją.

Przede wszystkim, styczność z językiem angielskim w odbiorze biernym (film, muzyka) powinna być działaniem dodatkowym. Jest to potrzebna praktyka m.in. w celu osłuchania się z różnimy akcentami, zwrotami i słowami. Odpowiednio wykonywana może dać świetne efekty. Nie możemy jednak zapomnieć, że język to również struktura, gramatyka, a przede wszystkim umiejętność twórczego samodzielnego wysławiania się. A ta kompetencja nie jest aktywowana podczas słuchania czy oglądania.

„I dont understand”
Dopasuj film  do swojego poziomu językowego. Za bardzo zaawansowany język, przyniesie odwrotny rezultat. Staraj się wybierać filmy gdzie rozumiesz nie mniej niż 50% dialogów. Jeśli jesteś na poziomie podstawowym, dobrym pomysłem są bajki.

„Y u trippin? It ain’t a big deal.”
Wybierz film bez języka specjalistycznego i slangu. Chyba, że dokładnie taki Cię interesuje. Najpierw najlepiej skupić się na General English. Dlatego im więcej takich dialogów tym lepiej. Pamiętaj jednak, że wraz ze wzrostem zaawansowania językowego należy częściej sięgać po filmy z „prawdziwym” językiem. Znajomość skrótów, powiedzonek, slangu i idiomów zdecydowanie ułatwia codzienną komunikację.

„In real life we don’t have subtitles”
Oglądaj zawsze z angielskimi napisami. Tak, angielskimi nie w przetłumaczeniu.
Nasz mózg często zachowuję się leniwie i stara sobie pójść na skróty. Dlatego będziesz czytał częściej napisy polskie.

Nawet jeśli słuchasz, a tylko wtedy jak nie rozumiesz patrzysz na polskie napisy.
Nawet jeśli uważasz, że jest Ci wygodniej, bo masz czas na przetłumaczenie i przez to się uczysz.
Nawet jeśli myślisz, że dużo mniej rozumiesz oglądając tylko po angielsku.

Najlepszy efekt daję połączenie angielski + angielski.

Pamiętajcie o celu. „Myśleć w języku angielskim”. Nie tłumaczyć z polskiego.
Jest to swoiste zanurzenie, przyzwyczajenie, wytężenie, próba zrozumienia, wychwytywania z kontekstu. Zamykamy się w angielskim świecie odcinając się od polskiego. Czym częściej tym lepiej.
To może w ogóle wyłączyć napisy? Oglądanie całkowicie bez napisów nie jest dla wszystkich. Oczywiście „in real life we dont have subtitles” ale większość osób posiada dominującą preferencję sensoryczną wzrokową, a co za tym idzie większe efekty szczególnie w kontekście nauki nowych słów będą dawały seanse z angielskimi napisami.

Autor tekstu: Tomasz Lis-Wyczółkowski